Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książka. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 października 2012

Singiel singla pogania

Jakie macie wyobrażenia o wchodzeniu w związek? Jak to się powinno dziać? Czy to powinno się JAKOŚ dziać? 
Czy może być na to plan?

Kobieta singiel (a może należałoby napisać singielka?) i mężczyzna singiel. 
Załóżmy, że oboje mają po 30 lat, że lubią podróże, filmy Finchera, mają swoje mieszkania, swoje pensje, samochody, karnety do siłowni, lodówki z ulubionym jedzeniem, które co wieczór przygotowują....każde dla siebie...dlaczego nie są parą? - Bo się nie znają. 
A co jeśli się poznali? 
Zróbmy tak, że idą ze sobą na kilka randek - na spacer po parku, do łóżka, na kolację. Wymieniają poglądy na temat wychowania dzieci, polskiej emigracji, ustawy antyaborcyjnej i człowieka w kosmosie. Są sobą zainteresowani, po ulicy idą razem a jednak wracają do swoich oddzielnych żyć.
Oddzielnie.

I co wtedy? Czy są parą? Kiedy się nią staną? Czy stali się nią przez wspólny seks? Czy staną się dopiero gdy razem to ustalą? A może każde z nich ma inne na ten temat zdanie?

Według niej związek zacznie się gdy on wyzna jej miłość lub przedstawi ją swoim rodzicom. Oba warunki konieczne, mogą nastąpić jednocześnie. Ewentualnie wtedy gdy pozna ją ze swoim synem z pierwszego związku.
Według niego związek zacznie się gdy ona zrobi mu wspaniały obiad, tuż po wspaniałym seksie i wieczorze wśród jego znajomych, na którym każdy był nią zachwycony - o czym on oczywiście zostanie poinformowany przez najbliższego przyjaciela i stwierdzi, że faktycznie - mógłby się w niej zakochać.

Dwie różne osoby. 
Dwa podobne życia. 
Jedno wspólne oczekiwanie - być z kimś. Dzielić się, grzać, całować, wspierać, patrzeć sobie w oczy, wracać do siebie myślami, nie myśleć, być. Razem.

Myślicie, że mężczyźni chcą tego samego co kobiety?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

W krótkiej historii "Archipelag Rynek. Czyli pamiętnik Brygida Dżonsa", Sławomir Łuczak stara się mnie przekonać, że mężczyźni single chcą tego samego co kobiety tegoż stanu. Że tak jak ja, tak i bohaterowie jego powieści czekają na wielką miłość. Czekają na uczucie prawdziwe, szczere. Na pożądanie, oddanie i wierność. Na partnerstwo, wsparcie, zaufanie. Rozmowy o niczym, telefony po 22, głupie i szalone SMSy, wstydliwe i jeszcze bardziej szalone MMSy. Na chodzenie za rękę, na całowanie się na ulicy, na dawanie sobie prezentów bez okazji. Na wspólne czytanie książek w jednym łóżku, na wspólne łóżko. Czekają na wspólne dni, wieczory i na wspólne wakacje. Czekają...

Trochę humorystycznie, przytaczając wiele szczegółów i tajemnic z życia swoich bohaterów, co do których istnienia nie mam najmniejszych złudzeń, Łuczak zaplata pajęczynę. To cała sieć wydarzeń, myśli, historii przeplatanych kuflami piwa i rozmowami o kobietach. A może raczej to cała sieć rozmów o kobietach, bo to wokół kobiet zbudowany jest dialog kumpli z niewielkiego pubu "Vis a Vis". Łuczak plecie sieć a mnie się z czasem wydaje, że on po prostu...plecie. Pewnie, że czasem zabawnie i często przekonująco, ale to takie....plecenie. Bo jakkolwiek wierzę, że oni tam naprawdę siedzą w tym pubie i gadają i piją, to jakoś im bliżej końca tym mniej im wierzę. I z czasem mam już wrażenie, że Łuczak nie opisuje rzeczywistości tylko plecie ripostę na kobiecą literaturę o samotności i niespełnieniu. Jakby chciał powiedzieć - to nie tylko Wy, kobiety, możecie czuć się samotne! Nie tylko Wy czujecie się chujowo! Nie tylko Wy miewacie złamane serce, dość wszystkiego i pusto w lodówce. Łuczak wyżywa się na kobietach, bo te z jego powieści są "złe" - one porzucają, zdradzają, nie chcą. Są tam zgryźliwe panie redaktorki, zabiegane i zapracowane dziennikarki - wszystkie singielki, szukające swoich "połówek".

I to nie jest o samotności. Ani o niespełnionych marzeniach. To nie jest o strachu. Ani o obawach rodzących się oczekiwań...To jest próba przekonania mnie, że jesteśmy tacy sami. A nie jesteśmy. Dlatego kobiecą literaturę o samotności i niespełnieniu można tłumaczyć na wiele języków ale nie można odmieniać przez płeć. Ja Łuczakowi nie uwierzyłam.

Archipelag Rynek - Sławomir Łuczak

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Zgodzę się z Łuczakiem, gdy mówi, że nie zawsze trafiamy w dziesiątkę, że czeka nas w życiu trochę rozczarowań i smutku...ale ja chcę próbować, starać się, chcę się otworzyć - żyć, całować, kochać! A Łuczak? Łuczak siedzi w "Vis a Vis", z kumplami, przy piwie.

sobota, 6 sierpnia 2011

Dlaczego Piękni Ludzie Mają Więcej Córek

Ci, którzy mnie znają z pewnością nie zaprzeczą temu, że mam trochę męski mózg. Upewniłam się o tym ostatnio po rozmowie z bliską mi osobą. Temat ten poruszony przypadkowo dał mi jednak do myślenia:) Ten męski mózg odznacza się przede wszystkim w podejściu do seksu, temperamencie i agresywności. Może dlatego książka ta zaciekawiła mnie wyjątkowo bardzo i może dlatego długo po jej przeczytaniu nie potrafiłam znaleźć odpowiedniego dystansu aby napisać co właściwie o niej myślę i jak na mnie podziałała.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dwóch facetów, badaczy, odpowiada na pytania, które zadaje sobie większość z nas. Piszą językiem doprawdy potocznym bez żadnych naukowych zawiłości. Odpowiedzi przez to nabierają jeszcze większej "prawdziwości" - dostosowanie bowiem języka do odbiorcy gwarantuje autorom traktowanie ich przez nas jak równych sobie. Skoro są tacy jak my, są jednymi z nas, to jesteśmy w stanie bardziej im zaufać niż gdyby zwracali się do nas naukowym bełkotem. Dzięki temu mogą też dotrzeć do masowego odbiorcy. Jeśli uda im się zainteresować swoimi teoriami tego masowego odbiorcę - wielu ludzi zadowoli się ich odpowiedziami, traktując je jako prawdziwe. Dlaczego? Dlatego, że jeszcze nikt dotąd nie postanowił odpowiedzieć na nurtujące NAS pytania i jeszcze nikomu nie udało się tak logicznie i sprytnie zbudować odpowiedzi aby brzmiały wiarygodnie. A tak właśnie jest z odpowiedziami jakie dostarcza książka "Dlaczego piękni ludzie mają więcej córek?". Książkę wciągnęłam w dwa dni i zostałam pod jej dużym wrażeniem przez długi czas. Teraz gdy minęły już ponad trzy miesiące mogę spojrzeć na nią z jakiegoś dystansu, jednak nadal trafność, szczerość i bezkompromisowość autorów robią na mnie niemałe wrażenie. Odpowiedzi zaś nadal wydają się jedynymi nie pozbawionymi sensu możliwościami.

Podoba mi się teoria psychologii ewolucyjnej pewnie również z tego względu, że jestem darwinistką. Zwolenniczką...wyznawczynią - po prostu wierzę, że wszystkie organizmy ewoluują i przystosowują się do zmiennych warunków życia na Ziemi. Skoro w to wierzę to wierzę również, że posiadamy przodków, którzy mieszkali w jaskiniach, tych Pierwotnych Ludzi, którzy jeszcze nie mówili ale posługiwali się instynktami aby przetrwać. Instynkty te są częścią nas i są pozostałością po naszych przodkach. Właśnie na tych instynktach i tej Pierwotnej Schedzie autorzy książki opierają logikę i sensowność swoich teorii.



Spodobało mi się zwłaszcza jak autorzy odpowiadają na pytania dotyczące popędu seksualnego, jak odnoszą się do monogamii, poligynii, poliandrii i w ostateczności do prokreacji jako takiej. To lwia część ich pracy i główny temat - główny popęd, który nami kieruje. Absolutnie z mostu zgadzam się z większością ich teorii, choć sprowadzają mnie one do poziomu człowieka pierwotnego, którym przecież wcale nie chcę być! Jednocześnie gratuluję autorom odwagi w napisaniu podobnej pracy! Polecam ten dział książki wszystkim osobom bardzo przywiązanym do świata cywilizacji i kultury XXI wieku. Z jednej strony bardzo zabawny a z drugiej zawierający wiele prawdy jaką ja odnalazłam:)
Bardzo trafiło również do mnie wytłumaczenie agresji, którą mężczyźni kierują na swoje partnerki. Już na studiach bardzo zastanawiał mnie ten problem i czytałam na ten temat dość sporo. Jednak w tej relacji oprawca-ofiara zwykle to ofiara zastanawiała badaczy. To ofiara czasem nawet według wielu winna była zaklętemu kręgowi przemocy przez fakt, że nie przerywała go, nie odchodziła, nie uciekała od oprawcy. Na ofierze często skupiały się oczy w patologicznym związku pełnym przemocy. Jest w tym oczywiście również wiele prawdy, wierzę również w syndrom ofiary. Lecz autorzy książki, o której tutaj piszę skupili się na oprawcy. Opisali instynkty i tok myślenia jakim się on kieruje. Ponieważ sama odnajduję w sobie wiele z tego o czym piszą, myślę, że teoria jest bardzo prawdopodobna.
Również próba wyjaśnienia tego skąd biorą się wojny i dlaczego w krajach arabskich jest tak wysoki procent zamachowców-samobójców zrobił na mnie wrażenie. Autorzy łączą bardzo sprytnie i rzeczowo kilka faktów zawartych w religiach Islamu i kilka faktów dotyczących realiów życia społecznego w krajach muzułmańskich. Bardzo szybko składa nam się to na odpowiedź dlaczego młodzi Arabowie oddają życie w imię Dżihadu.

Wiem, że będę do tej książki wracała, paradoksalnie dlatego, że chcę wierzyć iż daleko mi do Człowieka Pierwotnego:)